Czy stać nas na autentyczność w świecie zmian?

Autentyczność to zagadnienie modne, etyczne i na czasie. Bycie autentycznym dla niektórych jest trendy, dla innych sposobem na życie, a jeszcze dla innych tylko maską, pod którą kryją się "prawdziwe" intencje. Jaka jest więc TA autentyczność?

Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie warto odpowiedzieć na inne najpierw.



Czy autentyczność jest stała czy zmienna?

Ale zanim na to odpowiemy zobaczmy jak autentyczność definiuje Słownik Języka Polskiego: 1. zgodny z rzeczywistością, 2. niebędący kopią, falsyfikatem ani przeróbką, 3. szczery, niekłamany, prawdziwy, 4. niewątpliwy, wielki, prawdziwy – używane dla podkreślenia jakiejś cechy

Zauważcie, że wszystkie te definicje to opis stanu, autentyczność jako zdjęcie, statyczny twór.

I jest ok. Lecz mam wrażenie, że ten opis pasowałby bardziej do stanu sprzed 200 lat, może 500 lat – kiedy przez całe życie było tak samo. Co więcej tak samo jak u rodziców, dziadków i pradziadków. Lecz czy pasuje do dzisiejszej rzeczywistości, gdzie rewolucja goni rewolucję – IV rewolucja technologiczna, rewolucja społeczna, rewolucja świadomości itd?

Dlatego weźmy następujący przykład: Załóżmy, że robiłem sobie zdjęcie w tym momencie, kiedy byłem autentyczny i to jest mój własny wzór bycia autentycznym. Kiedy nie jestem autentyczny, wyjmuję zdjęcie „wzór”, przypominam sobie jak to jest być autentycznym i wracam do mojej autentyczności.

I teraz uwaga – przyjmijmy, że zdjęcie zrobiłem mając 20 lat. Trzymam je cały czas w portfelu i kiedy w dany momencie nie zachowuję się tak jak mój 20 letni wzór autentyczności, wyjmuję zdjęcie i wracam do autentyczności. Co jeśli mam teraz 39 lat? Czy dalej mam patrzeć na zdjęcie 20 latka? Po pierwsze czy to w ogóle możliwe być 20 letnim autentycznym mając 39 lat? Mamy inne doświadczenie, inne osoby nas otaczają, pewnie nasze warunki życiowe są inne niż jak mieliśmy 20 lat. Po drugie byłoby nudne bycie cały czas autentycznym 20 latkiem – zależy dla kogo oczywiście

Jeśli autentyczność jest dynamiczna i zmienia się w sytuacji jak my sami odpowiadamy na nasze warunki życiowe to czy w ogóle można być autentycznym? Czy może jest to idealistyczne podejście, używane często na usprawiedliwienie naszej niedoskonałości?

Interesujące prawda?

Każda zmiana warunków życiowych wymaga od nas jakiejś odpowiedzi na nie. Zmieniamy warunki życiowe, zmieniamy się do warunków, zmieniamy obydwa czynniki lub jeśli żadne z powyższych narasta frustracja jak kapiący kran. Zmiana pracy, warunków rodzinnych, materialnych czy sytuacyjnych – to wszystko składa się na nasze warunki życiowe.

Czasami jest tak, że ta zmiana wymaga od nas nowych zachowań, co więcej wymaga od nas bycia innym „ja”! Przykład: zostanie rodzicem. Tu zdecydowanie zmienia się „ja” czyli najwyższa forma, na której zmiana może zajść według aktualnej wiedzy. I co wtedy z autentycznością? Zostaje czy także się zmienia? A może dostosowuje? Jeśli zmiana jest możliwa na poziomie ja – to dochodzi następne pytanie - czy wówczas można być autentycznym?

Wyobraźmy sobie, że spotykasz po latach znajomego, który robił Ci to zdjęcie „wzór” kiedy miałeś 20 lat. Pierwszy komentarz pewnie będzie – człowieku ale się zmieniłeś, wydoroślałeś. Kiedy zaczniecie rozmawiać możecie nawet nie dojść do porozumienia - wówczas usłyszysz – ale się zmieniłeś nie tylko z wyglądu, mówisz jakimś innym językiem, nie rozumiem Cię – nie jesteś już tym samym człowiekiem, którego znałem. Nie poznaję co się z Tobą stało. Myślę, że swobodnie jesteśmy wstanie wyobrazić sobie taki scenariusz.

I co w związku z tym – można by rzec - nic. I też będzie ok. Lecz kiedy myślisz o autentyczności zaczyna sprawa się komplikować. Prawda?

Często mówmy: rozwijamy się w zgodzie ze sobą, w zgodzie z naszymi wartościami – przyznam, że też tak mówiłem – co więcej tak też robiłem. Dziś wiem, że za jakiś czas będę inny, cały czas ciekawy świata, lecz inaczej, cały czas kreatywny – lecz inaczej i pewnie będę zwracał uwagę na coś innego, będę cały czas zorientowany na ludzi – a może nie. Może będę myślał o sobie. I wiecie co jest mi z tym doskonale.

Bycie "tradycyjnie" autentycznym to luksus zamknięcia się w złotej klatce. Klatce, w której czujemy się dobrze i bezpiecznie, lecz kiedy warunki życiowe się zmienią, do nas będzie należeć decyzja czy pozostaniemy autentyczni czy znajdziemy inną, nową, lecz cały czas naszą autentyczność, wiedząc, że w okresie przejścia z jednej autentyczności na drugą, będziemy mieli trochę autentyczności z tamtych lat i z tych, które przyjdą.

Dlatego dziś autentyczność nabiera zupełnie innego znaczenia. Znaczenia dynamicznego.

Co powiecie na taką definicję: Autentyczność to świadomość zmian i tego jak ja na te zmiany odpowiem. Co więcej będę w tym procesie przewidywalny.

Kiedy jest to możliwe? Kiedy będę miał zasady, których będę się trzymał. Lecz do tych zasad dojdę drogą poszukiwań – także wtedy kiedy autentyczny nie byłem.

Pozdrawiam,
Krzysztof Herdzik
Trwa ładowanie komentarzy...